Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 125 626 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Toko Hotel rozdział drugi

wtorek, 23 maja 2006 17:25

Tak jak zapowiedziała Julka przyszła po mnie o siódmej. Wszystko było by super, gdyby nie to, że Julka wyglądała jak nie Julka.

-Ile godzin spędziłaś na pindrzeniu się na tą imprezę? – zapytałam na jej widok.

-Hmm – zamyśliła się.

-No ile? – nie dawałam za wygraną.

-Nie gorączkuj się tak... Ze trzy, może cztery... – wydusiła wreszcie.

-Zabujała się! Hahaha! Kto to jest?! No kto?! – zaczęłam krzyczeć i podskakiwać z radości.

-Och od razu robisz aferę, nie zakochałam się – broniła się Julka.

-Jak nie? Ostatnim razem kiedy się tyle czasu stroiłaś byłaś zadurzona w Miłoszu! – wykrzyknęłam tryumfalnie.

-I po co się tak drzesz? To już się wypindrzyć dla chłopaka nie można? – zapytała z wyrzutem w głosie.

-Można, można. Masz mi tylko powiedzieć o kogo chodzi

-Łukasz...

-Że też wcześniej nie zauważyłam! Przecież gadasz o nim od miesiąca! – złapałam się za głowę.

Przyjaciółka spojrzała na mnie wzrokiem z serii “Bądź już cicho”. Muszę przyznać, że wyglądała niesamowicie, chwilami czułam się jak jakiś wieśniak przy tak wystrojonej Julce. Od kiedy pamiętam gdy się zakochiwała stroiła się tak, że każda dziewczyna przy niej gasła. Kiedyś nawet zaproponowano jej sesję zdjęciową do
jakiegoś czasopisma, ale ona jak to ma w swojej naturze nie wyraziła na to zgody.
Imprezy u Kamila zawsze były tłoczne, głośne, z dużą ilością alkoholu i trawki. Trudno byłoby myśleć, że ta impreza odbędzie się w inne atmosferze. Już na samym wejściu zoba
c
zyć można było, mimo wczesnej pory, nieźle wstawionych kolesi. Pod ścianami i na kanapach dziewczyny całowały się z chłopakami nie wiedząc, że jutro nawet nie będą tego pamiętały, a chłopak za pięć minut pójdzie sobie do innej.

-Siema laseczki! – wykrzyknął Kamil na nasz widok ze skrętem w ręku.

-Niezła balanga się zapowiada – szturchnęłam łokciem Julkę i puściłam do niej oczko.

-Dopiero początek, a ty już odlatujesz – Julka wytknęła język Kamilowi.

Pociągnęłam przyjaciółkę w głąb zadymionego pomieszczenia. Wzięłyśmy jakieś drinki i znajdując wolne miejsce usiadłyśmy na kanapie.

-Dawno takiego tłoku nie było – powiedziałam przypatrując się tej całej dziczy.

-Yhm – przytaknęła tylko Julka ze zdenerwowaniem kogoś wypatrując, prawdopodobnie Łukasza.

-Nie martw się jak go nie ma to zaraz przyjdzie – próbowałam jakoś rozluźnić przyjaciółkę.Nie musiałyśmy długo czekać na chłopaka, dla którego tak wystroiła się Julka. Trzeba przyznać, że Łukasz zdecydowanie wyróżniał się spośród wszystkich chłopaków jakich znałam. Był wysoki, dość umięśniony (pewnie przez codzienne bieganie i chodzenie na siłownie), czarne włosy i błękitne oczy wielu dziewczynom potrafiłyby zamieszać w głowie. Aż dziwne było to, że do tej pory nie ustawiały się do niego kolejki zauroczonych dziewczyn. Łukasz rozglądał się na wszystkie strony, aż jego wzrok zatrzymał się na Julce. Oblało mnie strasznie dziwne uczucie gdy nie przerywając wgapiania się w Julkę podszedł do niej i nieśmiało się przywitał.

-Cześć – bąknął.

Trudno byłoby stwierdzić, które z nich w tym momencie było bardziej onieśmielone. Na szczęście nie trwało to długo, bo ani on, ani ona nie byli typem milczących w skupieniu. Już chwilkę później bawili się razem w rytm głośnej muzyki.

-I zostałam sama – powiedziałam do siebie z przekąsem.

Cieszyłam się, że przyjaciółka świetnie bawi się w towarzystwie chłopaka, w którym się buja, ale nie lubiłam zostawać sama. Na moje szczęście, czy nieszczęście nie trwało to długo.

-Sztachniesz się? – zapytał Kamil podchodząc do mnie ze skrętami.

-Jasne, czemu nie – chwyciłam jeden zwitek i od razu zapaliłam.Muszę się przyznać, że zaciągałam się pierwszy raz. Nigdy wcześniej nie odważyłam się na popalanie skręta, choć robili to wszyscy wokół mnie. Może nie było okazji? Sama już nie wiem. Ponieważ była strasznie nie przyzwyczajona do tego typu wrażeń moja “słaba głowa” szybko dała się we znaki. Chwilę później leżałam z Kamilem na kanapie zwijając się ze śmiechu. Chłopak co chwilę bełkotał jakieś niezrozumiałe żarty, ale sam fakt, że się odzywał mnie rozbawiał – super uczucie.

-Oliwka co się dzieje? – usłyszałam głos przyjaciółki.

-Bawię się! Ole! – wykrzyknęłam nie do końca nad sobą panując.

-Cosik się dziewczyno naćpałaś chyba – westchnęła Julka.

-Nie no skądże. Tylko jeden mały skręcik, co nie kolo? – zwróciłam się do Kamila, który spał jak zabity.

-Muszę to gdzieś zapisać: Olka leżała na chaju na kanapie, z jeszcze bardziej naćpanym Kamilem.

-Która godzina? – rzuciłam nieprzytomnie jakby nie słysząc słów przyjaciółki.

-Po drugiej, zbieramy się laska – powiedziała Julka śmiejąc się, prawdopodobnie ze mnie, pod nosem.

-A nie możemy jeszcze chwilę zostać? – jęknęłam nadal niekontaktując i wyciągnęłam kolejnego skręta, którego Julka od razu mi wyrwała.

-Wracamy, bo ty tu zaraz zginiesz – powiedziała dziewczyna i pociągnęła mnie w stronę wyjścia.

-Jakie to wszystko jest piękne, jaki ty jesteś piękny, ty jeszcze piękniejszy – mówiłam gdy przebijałyśmy się do drzwi na zewnątrz.

***

-Uuu...mój łeb – jęknęłam – Gdzie ja jestem?

-U mnie w chacie, lepiej by było żeby cię twoja rodzinka nie widziała w takim stanie jakim byłaś wczoraj – uśmiechnęła się.

-Właśnie...cos się wczoraj działo? Nic nie pamiętam – powiedziałam łapiąc się za głowę.

-I tak byś mi nie uwierzyła – rzuciła Julka tajemniczo i wybuchnęła głośnym śmiechem.

hem.

-Ej no... Jędza z ciebie, pastwisz się nad trupem...

Dziewczyna nie powstrzymując śmiechu wyszła na chwilę z pokoju i wróciła z przezroczystym płynem, w którym musowały dwie wielkie piguły.

-Proszę zdechlaku, po tym się lepiej poczujesz – powiedziała podając mi wielką szklankę.

-Aniele... – wyciągnęłam w jej stronę rękę.

Dwadzieścia minut później zaczęłam dochodzić do siebie. Głowa nie była już ciężka niczym cegła i miałam jakieś prześwity z wczorajszej imprezy, ale tylko z początku.

-Te, laska, co jak wczoraj wyrabiałam na tej balandze – zapytałam trochę żywiej.

-Dziewczyno zaszalałaś wczoraj... łohoho! Zaraz pokaże ci zdjęcia! – wykrzyknęła wybiegając z pokoju i wracając kilka sekund później.

-Ty chyba żartujesz... to jestem ja? O MÓJ BOŻE! – pokrzykiwałam na widom zdjęć.

-Najlepsze będzie na końcu – wyszczerzyła się Julka.-Jaja sobie ze mnie robisz? – rzuciłam gapiąc się z rozdziawioną buzią na zdjęcie, które przedstawiało...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

TH rozdział pierwszy

sobota, 13 maja 2006 7:30

Hejuś!

Z deka z opóźnieniem, ale zaczynam opowiadanie. Mam nadzieję, że wam się spodoba :D

Magdeburg, 14 czerwca 2006 rok

Droga Oliwko!

Na początku mego listu pragnę Cię serdecznie pozdrowić i zapewnić o mojej niezmiennej przyjaźni.

Gdy wyjeżdżałam do Niemczech miesiąc temu rodzice zapowiadali to na krótkie wakacje, teraz już wiem, że tu zamieszkamy. Magdeburg nie jest jakąś tam wioską jak opisują w gazetach, gdy mówią o Tokio Hotel. To całkiem spore miasto i do tego bardzo ruchliwe. Od momentu gdy ten pop-rockowy zespół zdobył sławę nie można nie zobaczyć gdzieś fanek ubranych w koszulki z ich
logiem, czy z ogromnymi transparentami “Kocham Billa” Ich mama bardzo to wszystko przeżywa i chyba niedługo się wyprowadzi – tak mówiła mi wczoraj gdy pomagałam zanieść jej do domu zakupy. Cieszy się ze sławy chłopców, ale bardzo jej to ciąży. Nigdy nie powiedziałam jej, że mi się ich muzyka nie podoba.
Z wielkim trudem przyjęłam do wiadomości, że już nie wrócę do Polski na stałe. Mama próbując mnie pocieszyć powiedziała, żebym zaprosiła przyjaciółki z Polski. Rzecz jasna od razu pomyślałam o Tobie i Julce.
Mam nadzieję, że przyjedziecie, bo czekam na was z niecierpliwością! Przedstawię Wam panią Simone, z którą chodź po trudnych chwilach mam bardzo dobre kontakty. Całość opowiem Wam gdy przyjedziecie. Wiem, że list jest napisany za poważnie jak na mnie, ale
jakoś tak wyszło.

Jeszcze raz pozdrawia Cię i Julkę, mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy!

Twoja przyjaciółka – Majka

Ps. Zapomniałabym, jeżeli zdecydowałybyście się na wyjazd mój tata przyjedzie po was 25 czerwca. Dajcie mi znać odpowiadając na mój list.

st.

Czytałam list chyba dwudziesty raz. Majka zawsze łatwo się przywiązywała, a zmiana nawet butów wymagała u niej czasu. Za każdym razem myślałam o tym co czuła gdy go pisała. Styl był zupełnie nie jej – zbyt poważny, zbyt ciężki, może nawet zbyt smutny. List dostałam 16 czerwca i już od dwóch dni nie potrafiłam zebrać się w sobie, żeby cokolwiek napisać. Wszystko było strasznie trudne gdy wiedziałeś, że twoja przyjaciółka, po tylu latach wyprowadza się do Niemczech. Jednego byłam pewna, właściwie i ja i Julka, że napewno nie odmówimy przyjazdu. Za każdym razem gdy sięgałam po pióro i kartkę wychodziły mi słowa “Tak trudno jest mi to pisać” “Wiem, że to może być ostatni raz kiedy się zobaczymy” a to przecież nie chodziło o to, żeby ją zdołować! Tylko o to, żeby podtrzymać ją na duchu i zapewnić, że zawsze z nią będziemy!
Julka wpadła do mnie o dwunastej z zamiarem wspólnej odpowiedzi na list.

-Cześć słońce! Co tam słychać?! – wykrzyknęła radośnie gdy tylko otworzyła drzwi.

-Raczej od momentu gdy widziałyśmy się w szkole nic się nie zmieniło – wytknęłam jej język.

-W piątek wreszcie zakończymy ten rok. – westchnęła z ulgą Julka i rzuciła się na chłodną, skórzaną kanapę w salonie.

-W sumie to ona dla nas już się skończył skoro cały czas jesteśmy na wagarach – zauważyłam i usiadłam obok dziewczyny.

-Eh tam! Szczegóły. – powiedziała nonszalancko Julka włączając Vivę.

-W sumie to masz rację, ale teraz musimy się zabrać za odpowiedź na list Majki. Jakoś nie potrafię nie napisać niczego nie przygnębiającego. – rzuciłam z rezygnacją.

-Dawaj kartkę. Skrobnę coś w minutkę – uśmiechnęła się dziewczyna.

Od razu ruszyłam do pokoju. Chwyciłam jasną papeterię, pióro, jakieś kolorowe długopisy i wręczyłam je Julce. Ta od razu z zawziętością zaczęła pisać, co chwilkę się zamyślając. Po bardzo krótkim czasie – 5 minutach z uśmiechem na twarzy, Julka oznajmiła:

-Skończone!

Oto treść listu:

Gradowo, 18 czerwca 2006 rok

Siemka Mała!

Dziękujemy za pozdrowienia i również Ci je przesyłamy. Oczywiście, że wpadniemy do twojej nowej chatencji z wizytą i z przyjemnością poznamy panią Simone.

U nas, w Polsce nastąpiła nagła plaga na fanatyzm Tokio Hotelowcami – dosłownie oblężenie. Nawet gruba Ilona z drugiej się w nich buja i całymi dniami chodzi z discmenem na uszach słuchając ich kawałków. Co w szkole to raczej nie wiemy, bo od tygodnia wagarujemy – w końcu to końcówka roku szkolnego. Kiedy wyjechałaś miesiąc temu rzeczywiście nikt nie podejrzewał, że zostaniesz wśród Niemców, których zresztą kiedyś tak bardzo nie lubiłaś. Z tego co wi
em z Twojego listu teraz to się zmieniło.
Oliwce znowu odbiło, jakieś zapędy twórcze miała i nie potrafiła listu do Ciebie napisać. A ja zostałam zawodnikiem roku w naszej budzie – heca była, że ho ho, bo Kaśka z trzeciej myślała, że to ona nią zostanie.
G
dy gotowali się wyczytania nazwiska ona już stała napięta. Szkoda, że nie widziałaś jej miny! Wreszcie utarłyśmy jej nosa, bo była strasznie zawiedziona gdy nie dostała tytułu.

Kończę już. Trzymaj się mocno i do zobaczyska wkrótce!

Twoje Julka i Olka

-Pod
-Podziwiam cię za taką lekkość z jaką piszesz – podsumowałam po przeczytaniu.

-Po prostu napisałam to tak, jakbym jej to powiedziała – puściła do mnie oczko Julka.

-Teraz gdy to przeczytałam, to nawet mi się jakoś lepiej zrobiło – powiedziała po zastanowieniu.

***

-To jak laska? Lecimy dziś na imprezę do Kamila? – rzuciła żywo Julka.

-Jasne, za nic bym takiej zabawy nie przegapiła – wyszczerzyłam zęby w uśmiechu.

-Takiej zabawy, czy Kamila?

-Jędza! – wykrzyknęłam rzucając w nią poduszką.

-Chyba nie masz zamiaru do końca życia być samotną – ciągnęła dalej Julka.

-Pani żyjąc w związku się odezwała – odburknęłam udając obrażenie.

Spojrzałyśmy na siebie i zaczęłyśmy się głośno śmiać.
Jak dwie szesnastolatki mogły być, aż tak dziecinne? Razem z Julką większość czasu spędzałyśmy na imprezach, lub robieniu niezłej zadymki. O dziwo, zawsze uchodziło nam to na sucho. Pamiętam, że kiedyś wcale takie nie byłyśmy. Julka była przykładnym kujonkiem, a ja dziewczyną, która żyła marzeniami i rzadko schodziła na ziemię Najważniej
sze było jednak to, że pomimo wszystko zawsze razem się trzymałyśmy.

-Dobra laska, wpadnę po ciebie o siódmej i wychodzimy na imprezkę – rzuciła Julka wychodząc.

-Spoko, będę gotowa – odpowiedziałam.

-Tylko zrób się na bóstwo! – wykrzyknęła jeszcze, znikając za drzwiami.

Uśmiechnęłam się mimowolnie na te słowa, które tak często wypowiadała Majka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Tokio Hotel info 1

wtorek, 02 maja 2006 9:47

Hejuś!
Pierwsza notka nie będzie może miała dużo wspólnego z opowiadaniem, bo nie za bardzo potrafię obsługiwać się tym blogiem. Jak wreszcie dojdę do wszystkiego to dodam pierwszy odcineczek. Mam nadzieję, że czytelników będzie sporo, a komentarzy nie zabraknie. Bu$ka dla was :*


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 31 października 2014

Licznik odwiedzin:  1 171  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Archiwum

O moim bloogu

Opowiadanie o przyjaźni, szkole o dwóch dziewczynach, które zawsze potrafią wybrnąć z nawet najgorszej sytuacji XD

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1171

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl